Rozwiń MENU
Ostatnie orędzie

Orędzie, 25 grudnia 2021 r.

„Drogie dzieci! Dziś niosę wam swego Syna Jezusa, aby obdarzył was Swoim pokojem. Dzieci, bez pokoju nie macie przyszłości ani błogosławieństwa, dlatego wróćcie do modlitwy, bo owocem modlitwy jest radość i wiara bez których nie możecie żyć. Błogosławieństwo, które dziś wam dajemy nieście do swoich rodzin i ubogaćcie wszystkich [ludzi], których spotykacie, aby odczuli łaskę, którą przyjmujecie Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

 

W czasie ostatniego codziennego objawienia w dniu 12 września 1998 r. Matka Boża powiedziała Jakovowi Čolo, że będzie miał objawienia raz w roku w dniu Bożego Narodzenia – 25 grudnia. Tak też było w tym roku. Objawienie rozpoczęło się o 14:25 i trwało 9 minut. Matka Boża przyszła z Dzieciątkiem Jezus na ręku. Matka Boża przekazała następujące orędzie przez Jakova:

 

Drogie dzieci, wy jesteście i nazywacie się dziećmi Bożymi. Jeśliby tylko wasze serca odczuły tę niezmierną miłość, którą Bóg ma do was, wasze serca adorowałyby Go i dziękowały Mu w każdej chwili waszego życia. Dlatego dzeci, dziś w tym dniu łaski otwórzcie wasze serca i proście Pana o dar wiary, abyście naprawdę mogli stać się godnymi imienia dzieci Bożych, które z czystym sercem dziękują i czczą Ojca Niebieskiego. Jestem z wami i błogosławię was swoim matczynym błogosławieństwem.

Więcej>>>

 

 

 

 

Medytacja

Słowo Boże » Medytacja

Przestrzeń chrztu
medytacja biblijna na Niedzielę Chrztu Pańskiego – 9 stycznia 2022


Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: co się wydarzyło skoro widzę przemianę człowieka? Owo oczekiwanie z napięciem na odpowiedź niech stanie się moim udziałem. Bo nie wiem jaka będzie odpowiedź? Takowe napięcie też doświadczam w wymiarze wiary – wszak nie wiem co wypływa z chrztu świętego.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę codziennego wchodzenia w przestrzeń chrztu świętego.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Łk 3,15-16.21-22

Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.


Moc i delikatność w jednym

Z jednej strony: Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. Doświadczenie pokoju i równowagi. Trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość.

A z drugiej: On niezachwianie przyniesie Prawo(...) aż utrwali je na ziemi(…) ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności. Trzeba rozbić te zamknięcia, zburzyć mury więzień, wejść w ciemność, by ją rozproszyć.

Nie będzie łatwo, bo Prawo odrzucać będą i przyjmować to, co się im podoba, jednak Bóg nie zniechęci się ani nie załamie.

Trzeba stawiania wymagań z miłością. Sobie i także tym, którzy zostali mi powierzeni. Bez granic wszystko się rozlewa i zanika. Bez koryta rzeka wylewa, niszczy i w końcu niknie.

Ciągle patrzymy z perspektywy innych, zamiast spojrzeć na siebie.


Wejście w teraźniejszość

Wejście w wody Jordanu to wejście Boga w naszą codzienność, w to, z czym się borykamy, co nas boli, czasami zawstydza, z czym się nie zgadzamy. Syn Boży jest Bogiem-z-nami we wszystkim! Jest blisko nas! Wierzysz? To dlaczego stawiasz pytanie o dlaczego? To właśnie sakrament chrztu uzdalnia nas do życia teraźniejszością, do odkrywania Jego obecności.

A my uparcie i skrycie (a w większości przypadków) żyjemy przeszłością. Próbujemy chodzić drogami, których już nie ma, ścieżkami, które już zniknęły.

Przyszłość jest dla nas mroczna, bo nie podnosimy głowy, bo nie spoglądamy w niebo, bo nie ma w nas nadziei.

Czy to kwestia upodobania? Nie co nam się podoba i jak nam się podoba, ale fakt, że we mnie, w nas Bóg ma upodobanie. Wierzę, że rozumiemy tę różnicę. Czy zdrowo jest brać wszystko, co mi się podoba? Czy naprawdę to ma sens i daje doświadczenie wypełnienia? Czy raczej nie jest podobne do brania narkotyków? Od tych lekkich począwszy i coraz cięższych, aż po śmierć?


Mocniejszy ode mnie

Deklaracja Jana jest precyzyjna. Opiera się na Bogu, a nie opiera się Bogu. A ja, chrześcijanin, wierzę czy też oczekuję z napięciem i snuję domysły w sercu co do… co do jakiego Jana? Jakich osób czy rzeczy? Czy ktokolwiek lub cokolwiek może zastąpić Pana? Jakże biedny jestem, gdy na to pozwalam. Posłuchaj dziś Chrzciciela: … idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów.

Pan Jezus chrzci nas Duchem Świętym i ogniem. To jest ogień miłości! To o Nim Ojciec mówi: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. A w Nim do każdego z nas.

Tak więc, czy znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą? Czy wierzycie, że dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. I że to samo czyni i dziś? Zauważmy, że źródło jest w owym Bóg-był-z-Nim.


o. Robert Więcek SJ