Ostatnie orędzie

Orędzie z 25.10 2017r.

„Drogie dzieci! Wzywam was, byście w tym czasie łaski byli modlitwą. Wszyscy macie swoje problemy, kłopoty, troski i niepokoje. Niech święci będą dla was wzorem i zachętą do świętości, Bóg będzie blisko was i doświadczycie odnowy w poszukiwaniu poprzez osobiste nawrócenie. Wiara będzie dla was nadzieją, a w waszych sercach zapanuje radość. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Orędzie z 2.10 2017r.

Drogie dzieci, Zwracam się do was jako matka, prostymi słowami, lecz pełnymi miłości i troski o swoje dzieci, które zostały mi powierzone przez mojego Syna. Natomiast mój Syn, który jest z wiecznej teraźniejszości, On przemawia do was słowami życia i zasiewa miłość w otwartych sercach. Dlatego proszę was, apostołowie mojej miłości, miejcie otwarte serca zawsze gotowe do miłosierdzia i przebaczenia. Przez mojego Syna zawsze przebaczycie bliźnim, gdyż będzie w was pokój. Moje dzieci, troszczcie się o swoją duszę, gdyż to jest jedyne co do was należy. Zapominacie o ważności rodziny. Rodzina nie powinna być miejscem bólu i cierpienia, lecz miejscem zrozumienia i czułości. Rodziny, które próbują żyć według mojego Syna, żyją we wzajemnej miłości. Kiedy mój Syn był jeszcze mały, mówił mi, że wszyscy ludzie są braćmi. Zatem zapamiętajcie, apostolowie mojej miłości, że wszyscy ludzie, których spotykacie, rodzina, są braćmi w moim Synu. Moje dzieci, nie traćcie czasu na rozmyślanie o przyszłości i nie zamartwiajcie się. Troszczie się jedynie o to jak dobrze przeżyć każdą chwilę według woli mojego Syna, a będziecie mieć pokój. Moje dzieci, nigdy nie zapominajcie o modlitwie za swoich pasterzy. Módlcie się, aby oni mogli wszystkich ludzi zaakceptować jako swoje dzieci i by w moim Synu stali się dla nich ojcami duchowymi. Dziękuję wam. ”

 

Orędzie z 25.09 2017r.

„Drogie dzieci! Wzywam was, abyście byli bardziej szczodrzy w wyrzeczeniu, poście i modlitwie w intencji wszystkich, którzy są kuszeni, a są waszymi braćmi i siostrami. W szczególny sposób proszę was, abyście modlili się za księży i wszystkie [osoby] konsekrowane, aby jeszcze żarliwiej kochali Jezusa, aby Duch Święty wypełnił ich serca radością, aby dawali świadectwo o Niebie i tajemnicy niebieskiej. Wiele dusz [pogrążonych] jest w grzechu, bo nie ma ludzi, którzy się ofiarują i modlą o ich nawrócenie. Jestem z wami i modlę się za was, aby wasze serca były wypełnione radością. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. ”

 

Więcej>>>

 

 

 

 

 

 

Medytacja

Słowo Boże » Medytacja

Chrystusowy etos i talenty
medytacja biblijna na 33. niedzielę zwykłą – 19 listopada 2017

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: wchodzę w dynamikę tej przypowieści - wyobrażę sobie „bohatera” lub „miejsce”, gdzie będę dobrze widział i uczestniczył w tym wydarzeniu. Zastanowię się nad postawami (i podstawami) każdego z tych ludzi.
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę wyboru Chrystusa i dostrzeżenia talentów.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Mt 25,14-30

Jezus opowiedział uczniom tę przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.


Etos człowieka

Słowo etos pochodzi z greckiego słowa εθος , który znaczy zwyczaj lub od ηθος, co tłumaczy się jako usposobienie. To realizowany i obowiązujący w społeczeństwie zbiór idealnych, jasno określonych wzorców. Angażując się w realizację tych wzorów zachowań widoczne są wartości, a także kształtuje się oraz odtwarza styl życia.

Możemy powiedzieć, że w ewangelicznej przypowieści Pan Jezus podaje nam etos człowieka, który usposobiony jest do tego, by tworzyć, wszak na obraz i podobieństwo Stworzyciela tak bardzo dobrego został utworzony. Dobra, Boża matryca jest w nas. To, co nie jest Boże jest deformacją. Wzorcem więc jest Bóg w Trójcy Jedyny, Ojciec, Syn i Duch Święty i to właśnie poprzez ich działanie („wielkie dzieła Boże”) możemy uczyć się naszego życia.

W Bożym działaniu bowiem zawiera się myśl-decyzja-realizacja, co widać w sposób doskonały we Wcieleniu Słowa, Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Syn podjął etos Ojca. Jakie wartości z tego były widoczne to nikomu tłumaczyć nie muszę. Kto idzie za Jezusem Chrystusem upodabnia się do Niego i odtwarza Jego styl życia.


Talenty i ich puszczenie w obieg

W tymże Wcieleniu jest nasze człowieczeństwo. Bycie tym, kim zostaliśmy stworzeni. Czy to pięć, czy dwa czy jeden talent! Etos człowieka oparty na Bogu to są rzeczy i sprawy nie-przemijalne. To odwieczne usposobienie bycia dzieckiem Bożym, bo umiłował nas zanim jeszcze poczęliśmy się w łonie mamy. To usposobienie bycia kobietą czy mężczyzną, matką czy ojcem. To usposobienie relacji mężczyzny i kobiety, którą nazywamy małżeństwem. Każdy otrzymał według jego zdolności. Nie za dużo i nie za mało, w sam raz.

Niech człowiek nie zmienia wedle swego widzimisię, bo wtedy wydziwia, deformuje i jak zły duch zło nazywa nazywa złem, brzydotę pięknem, głupotę mądrością. Jak ów trzeci sługa, zły i gnuśny, który wie lepiej, i który nic nie zrobił, by dary, które otrzymał rozwinąć. Bo nie tylko fakt, że źle robię niszczy człowieczeństwo, także to, że nic nie robię.

Jeśli chcemy zysku to należy puścić w obieg. To oznacza podjęcie trudu. Kurczowe trzymanie się czegoś/kogoś sprawia, że talenty marnieją. Bóg dał nam skrzydła. Trzeba nam je rozwinąć i... pozwolić się unosić. Naprawdę wejście w relację z Bogiem, życie z Bogiem upraszcza naszą codzienność. I ile jest w tym radości, także radości z dobrze wypełnionego zadania. Dobrze sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię.

Po dłuższym czasie powrócił...

Mamy czas. Dużo czasu! Co z nim uczynię to moja odpowiedzialność. Wszak ja decyduję o tym czy talenty pójdą w obieg czy też zostaną zakopane. Ten ostatni sługa dobrze zna serce Pana. My też znamy Serce Boże. I co z tym robimy? Czy czasami nie odwracamy się poprzez brak zaangażowania w życie rodzinne czy społeczne, a potem psioczymy, że jest źle? Czy nie jest tak, że boimy się bardziej ludzi niż Boga z upodobaniem słuchając świata, a nie Bożego wołania?

Będziemy się tłumaczyć. Jednak czy da się tłumaczyć język miłości ? Przecież ten znany jest na całym świecie i nie potrzebuje tłumaczenia. Albo miłujesz albo nie miłujesz, wszak letniość czy obojętność jest nie-miłowaniem.

Przyjdzie Pan Jezus. Czy odbiorą nam ów talent, który otrzymaliśmy. Lepiej puścić w obieg, bo okazuje się, że ten, który już ma dziesięć talentów otrzymuje następne, aż nadmiar mieć będzie. Trzymanie się kurczowo tego, co moje sprawia, że nic nie mam, nawet jeśli mi się wydaje, że mam. To zaś prowadzi do ciemności i w rzeczywistości to, co mam staje się nieużyteczne. Warto się nad tym zastanowić patrząc na codzienność, by potem nie zgrzytać zębami.


o. Robert Więcek SJ