Ostatnie orędzie

 

2. 03 2019

„Drogie dzieci Nazywam was apostołami mojej miłości. Wskazuję wam na mojego Syna, który jest prawdziwym pokojem i prawdziwą miłością. Jako Matka, z łaski Bożej, pragnę prowadzić was ku Niemu. Przeto, moje dzieci, wzywam was, abyście przyjrzeli się sobie (w świetle) mojego Syna, abyście sercem wpatrywali się w Niego i sercem zobaczyli gdzie wy jesteście i dokąd zmierza wasze życie. Moje dzieci wzywam was do zrozumienia, że dziękując mojemu Synowi, żyjecie z Jego miłości i ofiary. Prosicie mojego Syna, by zmiłował się nad wami, natomiast Ja wzywam WAS do miłosierdzia. Prosicie Go, by okazał wam dobroć i wybaczenie, a ileż czasu ja proszę was, moje dzieci, abyście wybaczali i miłowali wszystkich ludzi, których spotykacie. Kiedy sercem pojmiecie moje słowa, pojmiecie i poznacie prawdziwą miłość i będziecie mogli być apostołami tej miłości, moimi apostołami, moimi drogimi dziećmi. Dziękuję wam.”

 

25. 02 2019
„Drogie dzieci! Dziś wzywam was do nowego życia. Nie ważne ile macie lat, otwórzcie wasze serce Jezusowi, który was przemieni w tym czasie łaski i wy, jak przyroda, będziecie się odradzać do nowego życia w miłości Bożej i otworzycie wasze serce [dla] nieba i rzeczy niebieskich. Jestem jeszcze z wami, bo Bóg, z miłości do was, mi zezwolił. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

 

 

Więcej>>>

 

 

 

Medytacja

Słowo Boże » Medytacja

Z wyboru
medytacja biblijna na 1. niedzielę Wielkiego Postu – 10 marca 2019

Stanę w Bożej obecności.
Wprowadzenie 1: jestem na pustyni obok Pana Jezusa; zastanawiam się jak On przeżył te 40 dni i nocy, skąd czerpał życie; widzę atak złego ducha i sposób w jaki Mistrz go odpiera. Dokonuję wyboru na czas tego okresu liturgicznego – z Jezusem czy obok Niego…
Wprowadzenie 2: prosić o łaskę mądrych wyborów w codzienności.

Na początek przeczytam tekst ewangelii: Łk 4,1-13

Jezus pełen Ducha Świętego, powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek. Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.


Początek w wyborze

Rozpoczyna się od wyboru. Apostoł Narodów w prostych i jasnych słowach (nie pozostawiających złudzeń!) mówi o „narzędziu”, które jest nieodzowne w dokonywaniu wyborów cytując Stary Testament. Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Wybór to jest danie słowa. Słowo wiary ogłasza, że Bóg zawarł przymierze z ludźmi, że dał słowo obietnica i że jest On wierny swemu słowu. Przymierze to mówi, że to, co należy do jednej strony należy też i do drugiej, że jeśli jeden jest zagrożony to drugi przychodzi mu z pomocą, że jeden drugiego brzemiona nosi i czyni to naturalnie. Takie przymierze zawarł Bóg z nami. Co więcej, Ojciec (wy)dał nam swego Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w Niego wierzy miał życie wieczne (J 3,16).

By mieć udział w tym przymierzu to należy wybrać i wyznać wiarę w jedynego Boga. Nie możemy mylić wybierania z wyborem. Wybieranie odbywać się może przez całe życie i nigdy nie skończyć się wyborem. Dlatego z wyborem złączone jest wyznanie. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie.

Serce i usta są przestrzenią wyznawania wiary. Serce czyli moja osobista relacja z Bogiem i wypływające z niej świadectwo życia. W wierze jeden jest Pan wszystkich, a więc tworzymy rodzinę, braćmi i siostrami jesteśmy. Wiara jasno stanowi, że On rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Tak więc do wyboru i wyznania dochodzi wołanie (wezwanie).


Wybór i konsekwencje

Ameryki nie odkryjemy powtarzając, że każdy wybór niesie ze sobą konsekwencję. Wybór jest daniem odpowiedzi (pozytywnej lub negatywnej), a więc podjęciem odpowiedzialności. Wczytując się w ewangelię o kuszeniu Pana Jezusa na pustyni i odnosząc to do własnego życia widzimy kilka pomocnych rzeczy. Po pierwsze doświadczenie pustyni przynależy ziemskiej wędrówce. Przebywanie na niej to czas walki, a szczególnie obrony, bycia czujnym, bo ten stan cechuje chrześcijanina. Czujność wobec ataków diabła, ale przede wszystkim czujność na przychodzącego Pana, w którego wierzymy.

Konsekwencją wyboru Jezusa jako Pana jest to, że pragnę Go coraz bardziej, mocniej i głębiej poznawać, pragnę coraz goręcej Go miłować i coraz lepiej Go naśladować. Pragnę i wcielam w życie to pragnienie! Miłość, której się nie rozwija – jeśli takową była – karłowacieje. Warto przypomnieć sobie wypowiedź św. Pawła, który z całą mocą wszystko uznaje za śmieci, ze względu na najwyższą wartość poznania Jezusa Chrystusa. Nie sposób odnieść wrażenia, że w owych śmieciach czai się śmierć.

Ta znajomość mówiąc o poznaniu i o nawiązaniu więzi pomaga w codziennych zmaganiach. Doświadczenie głodów różnego rodzaju jest oczywistością. Przeżycie trudów umacnia zgodnie z powiedzeniem co nas nie zabije to nas wzmocni. Przysłowie ludowe też wskazuje kierunek: Bez Boga ani do proga. Znając Syna poznajemy Ojca i wtedy wiemy, co jest największą potęgą i wspaniałością. Wiem i wierzę i nie potrzebuję dowodów miłości.


Niczemu nie poddam się w niewolę

Chrześcijanin wybierając Jezusa Chrystusa wybiera zbawienie. Podejmując Drogę, którą jest Syn Boży ma nadzieję, że dojdzie do celu. Jest wolny! Zbawienie bowiem oznacza najwyższą formę wolności. Wolność, czyli brak niewolniczego związania z czymś lub kimś. Wiem do kogo przynależę! Wiem od kogo jestem zależny! Prosta, pokorna i ufna jest zależność Syna od Ojca. Mamy Go w tym naśladować.

Od czego zacząć? Uznaję, że wszystko co mam od Ojca otrzymuję, że nie samym chlebem żyje człowiek, że jest Pokarm o wiele ważniejszy od ziemskiego chleba, o którym nie zapominam. By skleroza nie dopadła mego serca czynię coś, co ustawia mnie do pionu. Biorę koszyk z pierwocinami (nowalijki są piękne, kruche) i odnoszę wszystko do Boga jako Dawcy. Oddaję pokłon Panu Bogu (por. Pwt 26,4-10). Wyznaję, że to On jest mym Stwórcą i Zbawcą. Dostrzegam Jego obecność i działanie.

Niczemu nie oddam się w niewolę – kuszenie będzie, lecz umocniony słowem używam go jako oręża. Jak łatwo „zaspokoić” głód pozorami! Mając przed oczyma Boga nie dam się zwieść ułudzie tego świata, jego przemijalności. Nie uklęknę przed nikim innym jak tylko przed Bogiem! Nie będę wystawiał na próbę Pana, Boga swego.

o. Robert Więcek SJ

Znalezione obrazy dla zapytania wybieram
        jezusa